poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Biały Gożdzik część 1

BIAŁY GOŹDZIK
      Było ciepło . Promienie słoneczne grzały jak nigdy . Nikt by nie przypuszczał , że w tym skwarze mogło się coś zdarzyć. A jednak to miało w sobie , coś co zwało się ,,Miłością".
Rankiem chciałam uporać się szybko ze wszystkimi sprawami . Na godzinę 16:00 umówiłam się z Justinem . Chodzę z nim przeszło 3 lata . Kochamy się bardzo i nie możemy żyć bez siebie ponieważ łączy nas to najpiękniejsze słowo ,, miłość " lecz i ona jest nieraz zdradliwa .
Powoli nadchodziła 16:00 , wyszłam na spotkanie trochę wcześniej Justin czekał już koło sklepu ..
Powitaliśmy się serdecznymi pocałunkami Juss zaproponował mi spacer , ja oczywiście zgodziłam się . 
Długo spacerowaliśmy i żartowaliśmy ze sobą . Tak bardzo byliśmy sobą zajęci , że nie zauważyliśmy jak zrobiło się ciemno Miranda powiedziała mu nieśmiało , nie wiem jak Ci to powiedzieć ale ,,Kocham Ciebie".
Ja też Ciebie Kocham - wyszeptał . Przytulił ją do siebie , kochali się bardzo , lecz Mirandę coś niepokoiło starała się to ukryć przed nim , zauważył , że posmutniała , uśmiechnął się wesoło i jeszcze bardziej przytulił się do niej ,, Kocham Kocham Cię moja najdroższa , jedyna na świecie , moja niczyja więcej , tylko moja "
To było piękne . Spotykali się często , ale coś pomiędzy nimi zaczynało się psuć . Justin coraz bardziej znikał z jej oczu , ale ona udawała , że nie zauważa tego . Kochała go całym sercem i to ją oślepiało .
Dowiedziała się , że robi z niej idiotkę .
Był teraz łatwowierny , lekkomyślny i porywczy . Wierzył w to co mu ktoś powiedział , zrobił się taki , jakiego Miranda nie chciała widzieć.
Pewnego dnia spotkali się na ulicy "Cześć - powiedział " . Odpowiedziała mu lecz jej słowa były tak drżące , że zrozumiał , że ona już wszystko wiem , o wszystkim od początku. Bał się jej jak gdyby zrobiła mu coś złego . Tymczasem ona mówiła dalej . "Nie Justin nie jestem taka . jak o mnie mówiłeś "
- O co ci chodzi ? - zapytał
- Dobrze wiesz - ciągnęła dalej - lubię Cię i kocham dalej , a zarazem chcę byś był szczęśliwy lecz odrzucasz to szczęście . Niszczysz siebie i swoich przyjaciół . Gdy stracisz ostatniego przyjaciela przyjdziesz do mnie i będziesz prosił o pomoc , ale będzie za późno . Teraz nie potrafisz docenić przyjaciela , bo wierzysz w samego siebie , ale z tej złej strony .
Słuchał tego w skupieniu i spokoju lecz nie mógł tego zrozumieć - spojrzał na nią i już otwierał usta chcąc jej coś powiedzieć lecz zatrzymały go łzy , które spływały z jej niebieskich oczu  . Powstrzymał się nie powiedział nic , to była właśnie  jego słabość , spuścił głowę w dół , by nie zauważyła , że się zarumienił .
Miranda cichym głosem powiedziała , Przepraszam Cię inaczej nie mogłam , życzę Ci szczęścia , uśmiecha się przez łzy - dokończyła - myślę , że Ci się ułoży , zapomnisz o wszystkim , żegnaj kochany . I tak się rozstali . Ona w wielkim bólu , a on w radości . Był chłopcem pochopnym , mówił to co mu przyszło do głowy . A co najgorsze , nie kochał jej. Ona była dobrą dziewczyną . Pomagała wszystkim jak potrafiła . Była człowiekiem cudownym i dlatego zrozumiała go .
Pamiętam ją z dawnych lat , była szczęśliwa . Cieszyła się z nami . Nazywaliśmy ją ,, dziewczyną radości ". Teraz mam przed oczyma ,, dziewczynę smutku" . 
Poszłam ją kiedyś odwiedzić , była smutna .
- Miranda , co się stało ?
- Nic - odpowiedziała skromnie i tak nie możesz mi pomóc , jestem w ,, Krainie smutku " i tam pozostanę.
Po raz pierwszy , ujrzałam jej łzy nigdy wówczas nie płakała , a teraz nic jej nie pozostało tylko rozpacz .
Któregoś dnia zawołała mnie i zaczęła opowiadać o wszystkim po kolei , to było okropne , zrozumiałam , że bardzo cierpi ale ona była silna .
Wracaliśmy z zabawy była zadowolona , zdziwiła nas wszystkich . Chciała ukryć ból , ale nie mogła .
Jej rodziców nie było w domu , położyła się na tapczanie i zaczęła wykrzykiwać , różne słowa . Nagle chwyciła się za bok i zaczęła jęczeć . Koleżanki szybko zadzwoniły po pogotowie . Lekarz stwierdził całkowite wyczerpanie i atak serca . Będzie żyła najdłużej jeden dzień . Nie można było jej pomóc , siedzieliśmy przy niej .
Ja , Rayan , Jasmin oraz jej rodzice i reszta koleżanek , ponieważ tam byli . Długo nie odzyskiwała przytomności , a gdy otworzyła oczy , to pierwsze jej słowa były Justin . Prosiła wszystkich żeby wyszli , miałam zostać tylko ja . Długo opowiadała o Justinie .
- Wiesz Nina zapewne tej nocy odejdę.
- Nie , co ty - przerwałam jej 
- Tak to prawda o godzinie 24:00 kiedy zacznę 17 rok życia odejdę z tego świata . Kocham go nie zapomnę o nim , wyrządził mi krzywdę - cenię go . 
Krzyknęła z bólu , teraz wymówiła tylko końcówki wyrazów .
Płakała nie wiem czy z bólu , czy z tego iż miała odejść , zostawić nas i żyć samotnie .
Domyślam się z jakiego powodu rozpacza .
Pozdrów go ode mnie i nie zapomnij powiedzieć mu , że życie jest piękne ...



KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ ;)
LICZĘ O SZCZERE KOMENTARZE ;)

Nieszczęśliwa miłosc

NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ
          Są kwiaty , co kwitną o zmierzchu , są ludzie ,którzy pragną , by wszystko powróciło.
Izabella miała niespełna 16 lat , piękne niebieskie oczy patrzące wciąż w daleką przestrzeń i proste długie włosy.
Była bardzo wrażliwą dziewczyną szybko zakochiwała się , ale większość tych miłości było nieszczęśliwych .
Któregoś dnia poprosiła koleżankę Jessice,aby poszła z nią do kina. Gdy poszły, ujrzały przed kasą ogromną kolejkę, blisko okienka stało kilku chłopców.
- Pójdę i poproszę, aby kupili nam bilety , powiedziała Jessica do Izabelli i poszła do nich.
Jeden z chłopców wziął pieniądze.
Izabella spojrzała na niego ukradkiem.
-"Boże jaki on jest ładny , jakie ma piękne oczy"- westchnęła Bella  i poszła do Jessiki , obok której stał nieznajomy chłopiec.
Bella stała obok , zagryzając wargi.
          Obserwowała chłopca kupującego bilety. Wreszcie szturchnęła w bok Jessice i szepnęła :
- Zobacz jaki on jest ładny.
-Pierwszy rz widzisz ładnego chłopca ?- spytała Jess
Izabella chciała coś powiedzieć , ale w tej chwili podszedł do niej chłopiec z biletami .
-Proszę - powiedział podając Jessice bilet. Potem podszedł do Belli .
- Pozwól proszę , że się przedstawię :
- Markus.
- Bella znaczy Izabella - odrzekła
- Wariatka! - krzyknęła Jessica - czy ty go znasz , że podajesz mu swoje imię ?
Chwilę jeszcze patrzyła z politowaniem na Izabelle i odeszła . Markus spojrzał na Belle , a ona na niego 
- Wybacz proszę , że moja koleżanka tak postąpiła - rzekła.
- To nic - powiedział Markus.
W sali było dużo ludzi . Grano film " NEVER SAY NEVER ".
     Kiedy wszyscy wyszli z sali Bella i Jessica szły powolnym krokiem do domu Markus zatrzymał Izabelle .
- Czy mogę Cię odprowadzić ?
- To od ciebie zależy - rzekła Izabella.
Noc była ciemna . Markus bojąc się , by Izabella się nie potknęła , wziął ją pod rękę. Idąc Izabella myślała tylko o Markusie . Miał on czarne włosy i piękne brązowe oczy .
 Po prostu wymarzony chłopiec .
Nie zauważyli , kiedy doszli do domu .
- Skąd wiesz , gdzie ja mieszkam - spytała Izabella
- Dla chcącego nic trudnego- odpowiedział Markus.
   Po chwili spytał.
- Kiedy się spotkamy ?- spytał Markus.
Jutro o 16:00 na moście dobrze ?
- Dobrze - odpowiedziała Bella i poszła do domu .
    Nazajutrz Izabella nie mogła doczekać się 16:00 .
Była zaledwie 15:30 , gdy wyszła z domu.
Wałęsała się po ulicy , przystanęła przy wystawie .
      W tej chwili , ktoś delikatnie dotknął jej ramienia .
Obejrzała się. Za nią stał Markus .
- Wystraszyłaś się ? - spytał .
- To tylko tak niespodziewanie.
- Więc gdzie idziemy ?
Poszli do Parku , który wyglądał jak w bajce.
Markus obserwował każdy ruch Belli .
- Tu jest bajecznie , ale nie zawsze - powiedział .
- A kiedy jest ładnie ? - spytała .
- Gdzie jesteś Bello , tam jest pięknie - powiedział Markus, zdejmując jej śnieg z włosów .
- Jest już późno , i muszę iść do domu - powiedziała Izabella 
Szli w milczeniu . Gdy doszli do domy gwałtownie podała mu rękę i odeszła .
        Drzwi otworzyła jej starsza siostra .
- Cicho , Jessica powiedziała coś o tobie do mamy - szepnęła tajemniczo.
Bella podeszła cicho do drzwi i słuchała co  mówi Jessica.
- Widziałam jak ją potem odprowadzał .
- Mój Boże to nawet mnie nie powiedziała , niech tylko przyjdzie , to ja jej wygłoszę kazanie , że popamięta - mówiła mama . 
- Niech pani nie mówi , że ja powiedziałam - Jessica poszła Mama spojrzała surowym wzrokiem na Belle .
- I od dziś ani kroku - powiedziała i wyszła z pokoju .
Bella siedziała pogrążona w rozpaczy.
Mama wymyśliła , żeby Bella pojechała do rodziny by nie myślała o tym chłopaku . Izabella była temu przeciwna ale mama była nieubłagana.
Bella wyjechała do brata Nikodema .
 Gdy szli do domu koło płotu spostrzegła Markusa  Nikodem obserwował ich rozmowę bardzo dokładnie .
- Muszę Ci coś powiedzieć - rzekł podchodząc do Belli.
- Dowiedziałem się coś o Markusie . Otóż zobacz , porzucił on już wiele dziewcząt , mówił że je kocha , jest fałszywy . Bella , słysząc te słowa oniemiała  .
- To niemożliwe - powiedziała po chwili.
- Ja Cię tylko ostrzegam , żebyś nie żałowała . Odszedł .
- Ty oszuście - krzyczała Izabella . Powtórzyła mu wszystko co dowiedziała się od Nikodema .
- Izabella ! - Bella !
- Znam cię dobrze , oszukujesz dziewczyny . Odeszła zostawiając oszołomionego chłopca .
- Bella ! - szeptały wargi jego , zdumione oczy patrzyły za oddalającą się Izabellą.....

      Wracał powoli , ale nie do domu , lecz na strych i zaczął pisać wiersz do Belli i do rodziców..
" Rozpacz z żalem me serce targa  
gdzie mam swą rozpacz ukryć ?" .  
Na usta wdarła się skarga.
Boże już więcej nie chce żyć.
Nie miłe mi słońce i niebo.
Nie miły mi ten kwiat i świat.
Cóż cały świat jest wart bez ciebie ?.
Niech przeklęci będą ludzie .
Którzy pragnęli mej śmierci.
Może tam będą lepsi ?.
O Boże daj mi chodź raz odetchnąć i umrzeć .
Jedno wielkie jest moje cierpienie
A jaki młody jestem przecież.
A odejdę ostatnim oddechem
Żegnaj chłodny kwiecie.
Żegnajcie me rodzice .
Żegnaj biedna Bello
Dla ciebie poświęcam całe życie .
 Z tym imieniem na ustach rzucił się z dachu w dół .
Pogrzeb Markusa był straszny , Matka krzyczała , chciała wskoczyć do otwartej mogiły . Ludzie patrzyli ze współczuciem na matkę i stojącego obok ojca, któremu po policzkach spływały łzy.
Na grobie leżało mnóstwo kwiatów..

Po południu Izabella poszła na cmentarz z bratem nie miała pojęcia , że Markus nie żyje , gdy przechodziła dziwnymi oczyma patrzyła z niedowierzaniem ..
Markus O'Brian
Żył lat 18
Zginął śmiercią tragiczną 30.04.2009 r.
<<Przechodni , pochyl głowę , a ulżysz 
cierpienia mnie i moim rodzicom >>

Izabella upadła na kolana , była przerażająco blada.
Głośno zaczęła szlochac .

Bella następnego dnia jechała do domu .
W pewnym momencie załkała głośniej . Poruszyła się i zaczęła przepychać się do wyjścia .
Pociąg wjechał na most . Bella otworzyła gwałtownie drzwi i wyskoczyła . Wszystkich pasażerów przeszedł dreszcz.Usłyszeli ostatnie słowa z jakimi wyskoczyła z pociągu.

"Zginął Markus - Zginę Ja " !
Pociąg zatrzymał się . Kilku mężczyzn wyskoczyło z pociągu . Obok leżało ciało Izabelli .
ZGINĘLI OBOJE .  

,,Miłość jest piękna , ale okropna
Jacy ludzie są fałszywi."

                                      

sobota, 30 marca 2013

Opowiadanie ;p

OPOWIADANIE NA POLSKI ;D

          Była samotna a człowiek ogólnie nie lubi samotności czuła się wtedy inaczej tak jakby ten świat dla niej nie istniał
Nie miała wsparcia w nikim wydaje jej się , że życie nie ma sensu , że każdy inaczej odczuwa samotność.
         Dla jednych jest to strata bliskiej osoby a dla innych zagubienie czasem brak kontaktu z samym sobą.
Kiedy stajemy się samotni przez stratę bliskiej osoby  zaczynamy zupełnie inaczej patrzeć na rzeczywistość a otaczający nas świat nagle się oddala. Czujemy strach przed przyszłością i smutek , którego nie da się wyjaśnić , brak wsparcia i odczucia bezradności .
Nie dajemy sobie rady z wieloma rzeczami , gdyż ciągle nam jest czegoś brak . A po stracie osoby , której oddaliśmy swoją miłość jest jeszcze gorzej i wydaje się jakby wszystko traciło swój urok.
Sens życia znika razem z tą osobą. Trudno odnaleźć samego siebie po takim przeżyciu a szczególnie gdy do straty ,musimy przyzwyczajać się w samotności  .
     Ludzie w rzeczywistości nie są silni . Oni ukrywają ból, który kryje się za maską uśmiechu. Nie łatwo do nich dotrzeć ale zawsze są szanse żeby to zmienić .
     Nie zawsze potrafimy sami sobie z tym poradzić ale są ludzie, którym warto zaufać , są ludzie , którzy bez żadnego zdania wiedzą co jest dobre a co złe .